Bezmatek

Bezmatek” debiutancja prozatorska książka Miry Marcinów. Autorka tą pozycją dowodzi że żadna forma pisarska nie jest jej straszna. Czy to prace naukowe czy literatura piękna dostajemy produkt najwyższej jakości o wymownym tytule.

Historia opisana na kartach książki, ukazuje nam relacje pomiędzy matką, a dziekiem. Widzimy obrazy z dzieciństwa pokazujące fascynację dziecka rodzicem. Autorka snując ekspresyjną oraz humorystyczną opowieść, porządkuje swe wspomnienia. jak i emocje towarzyszące jej po stracie ukochanej mamy. Powieść jest również odzwierciedleniem jej życia. Jednak nie jest to odwierciedlenie jeden do jednego. Historia jest jednocześnie intymna, wstrząsająca, dowcipna oraz pełna czułości. Ukazująca więź między matką, a córką, której nawet śmierć nie jest w stanie pokonać. Wszytko pokazane jest bez ubarwień. Z dobrymi i złymi momentami. Bo nikt nie jest ideałem. Choć rodzic zawsze jest niedościgmionym wzorem dla swej pociechy.

Bezmatek ukazanany jest jako ul, gdzie zamrła właśnie pszczela rodzicielka. Pisarka pokazuje wielką miłość nieidealnego dziecka do nieidealnej matki. Widzimy rodzica ukazanego w różnorakich perspektywach. Widzimy obraz wykreowany oczami dziecka jak i dorosłego. Autoka nie boi się pokazania nam dorastania na przełomie lat 80. i 90., kłopotów z pracą, notoryczny brak pieniędzy czy marzenia o własnym M. Spoiwem łączącym całą rodzinę, jednocześnie najważniejszą osobą dla każdego dziecka jest matka. Świat traci swój kolor, gdy ona odchodzi do innego świata, nawet jeśli relacje z nią nie zawsze były poprawne.

Ciężko streścić co w niej znajdziemy. Napisanie o stracie, pękającym sercu czy ogarniającej samatoniści to za mało. Pokazana jest choroba targająca rodzicem, pożegnanie rozciągniete w czasie czy cierpienie z bolesną luką po stracie. Jest to tylko część. Powieść jest swego rodzaju formą oczyczenia dla pisarki. Czy jej pomogło? To wie tylko ona sama. Choć czy jest szansa by kiedykolwiek można było się pogodzić z stratą bliskiej osoby? Takich pozycji nie da się czytać bez tchu. Nie jest to ani łatwy, ani przyjemy temat. Nie raz czy dwa przerwiemy, by móc zająć umysł czymś lżejszym. Choć wszystkich nas czeka ten sam ciąg logicznych zdarzeń przyczynowo-skutkowych. Choć pozycja napisana jest krótkimi, prostymi zdaniami skłania do refleksji i przemyśleń na teamt naszych własnych relacji z rodzicem. Nie każdemu ta pozycja przypadnie do gustu. Nie ma tu szybkiej akcji, mnogości wątków czy postaci. Każdy jednak znajdzie coś innego.